Maturzyści na wycieczce w Londynie

wrzucone: wiadomość szkoły: liceum

29 stycznia, kiedy wszyscy uczniowie po feriach zimowych smutni wracali do szkolnych ławek, my, czyli klasa 3 liceum wraz z naszym wychowawcom panem Markiem i bratem Michałem wyruszyliśmy do Londynu. Lot był zaplanowany na bardzo wczesną godzinę, ale wszyscy w dobrych humorach przybyli na lotnisko, ponieważ byliśmy przekonani, że nasza ostania, wspólna wycieczka będzie tą najlepszą, niezapomnianą. I tak też było. Ale zacznijmy od początku.

W poniedziałek od razu po przylocie do Londynu i zameldowaniu się pojechaliśmy do centrum stolicy Wielkiej Brytanii. Tam obejrzeliśmy Big Ben, słynną wieżę zegarową, który jest prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalną budowlą w Anglii, London Eye, potężny diabelski młyn nad brzegiem Tamizy oraz rezydencję brytyjskich monarchów, Buckingham Palace. Każde z tych miejsc, choć widzieliśmy je tylko z zewnątrz, zrobiło na nas ogromne wrażenie.

Następny dzień zaczęliśmy od odwiedzenia Tower Bridge, słynnego mostu zwodzonego. Z tarasu widokowego, znajdującego się na tym obiekcie, mogliśmy podziwiać jak wielkim i pięknym miastem jest Londyn. Kolejnym przystankiem było Tate Modern, muzeum sztuki nowoczesnej, w którym mieliśmy okazję zobaczyć często kontrowersyjne, lecz na pewno ciekawe wystawy.

Kolejne dwa dni postanowiliśmy, że będą wyglądać bardziej pod kątem historycznym. Najpierw zamek znajdujący się w centrum Londynu, Tower of London, w którym także mieści się królewski arsenał broni, zbroje oraz inne militaria. Następnie Hampton Court Palace, pałac z wielkimi ogrodami, po których moglibyśmy spacerować całymi dniami.

Ostatnie dwie doby spędziliśmy  oglądając i zwiedzając miejsca, które są bliskie naszym zainteresowaniom. Niektórzy z nas zobaczyli stadiony piłkarskie, w tym jeden z największych na świecie, którym jest Wembley. Inni, szczególnie nasze dwie dziewczyny, woleli odwiedzać przeróżne modowe sklepy.  Była także atrakcja dla geografów z naszej klasy, ponieważ mieli oni okazję zobaczyć obserwatorium w Greenwich, czyli miejsce, przez które przebiega południk zerowy.

Z powrotem do Polski wróciliśmy w sobotę późnym wieczorem. Wszyscy byliśmy bardzo zadowoleni, jedyna rzecz jaka nas smuciła, to taka, że niestety był to nasz ostatni wspólny wyjazd. Zobaczyliśmy wiele niesamowitych atrakcji oraz mogliśmy wykorzystać nasz język angielski w praktyce. Te sześć dni poza granicami naszego kraju można zaliczyć jak najbardziej do udanych i niezapomnianych.

Bartosz Jarosiński

© 2015 Michalickie szkoły w Markach | www.szkolawmarkach.pl